Blog > Komentarze do wpisu

Niebezpieczne Google Earth. Terroryści patrzą na nas z kosmosu

Google Earth to pierwszy i największy program wykorzystujący technikę GIS (Geograficzne systemy informacyjne) i odwzorowań satelitarnych. Szybko znalazł zastosowanie dla celów komercyjnych, głównie za sprawą łatwego i czytelnego wbudowanego systemu lokalizatora.
Dziś z programu korzystają prawie wszyscy internauci. Zarówno dla celów czysto amatorskich (zwykłe podglądanie) jak i specjaliści z branży komunikacyjnej, logistycznej czy turystycznej (portal travelplanet uruchomił niedawno usługę „zanim wybierzesz hotel, oglądnij z kosmosu okolicę…). Jednakże program z racji swojej dokładności jest niebezpieczną bronią w rękach terrorystów i innych zorganizowanych grup przestępczych.

Rok temu, w Bagdadzie, w jednej z odnalezionych przez CIA i MI6 komórek Al-Kaidy agenci odnaleźli w komputerach i na płytach prawie 500 gb danych, pozyskanych z Google Earth. Znaleźli też wydruki z zaznaczonymi miejscami planowanych zamachów samochodów – pułapek. Zdjęcie satelitarne ma to do siebie, że w przeciwieństwie do mapy, pokazuje o wiele lepiej cechy danej przestrzeni. Np. wysokość budynków (dzięki cieniom), nagromadzenie ludności i samochodów, potencjalne drogi ucieczki, trasę przybycia pomocy medycznej itd., itp. Do tego, dzięki współpracy GE z serwisem Panoramio, niektóre miejsca dodatkowo możemy oglądnąć w panoramie 360 stopni! Terroryści po prostu nie mogli nie skorzystać z takich danych.

Dosyć ciekawie sytuacja wygląda w USA. Kraj ten pokryty jest w całości zarówno zobrazowaniami satelitarnymi jak i ortofotogrametrycznymi (zdjęcia lotnicze) i to nie tylko przez Google ale i Microsoft (livespace) i kilka innych firm, dla których jest to najzwyklejsze źródło dochodów. Co więcej, nie ma problemu aby obejrzeć dokładnie plan całego Pentagonu czy Akademii Wojskowej w Newport, jak i wiele innych obiektów wojskowych za pomocą nakładki USGS w programie Word Wind. Jedynym obiektem niedostępnym dla internautów jest… Biały Dom. Obraz budynku jest "wypikselowany"

W Glasgow czy Hannoverze wszystko może być przestudiowane za pomocą Google Earth

Również w Polsce, która nie jest pokryta w całości zobrazowaniami, możemy oglądać bez najmniejszego problemu obiekty strategiczne i obiekty ściśle tajne. Wystarczy tutaj wspomnieć o dosyć świeżej sprawie jak wizyta Prezydenta USA Geogre’a Busha. Dokładnie w marcu opublikowano dokładne zdjęcia całego Półwyspu Helskiego z ośrodkiem prezydenckim i bazą marynarki włącznie.

W momencie gdy Europa znów doświadcza próby zamachów na lotniska, warto wskazać, że właśnie lotniska są dzięki Google Earth najłatwiejsze do rozpracowania. Postanowiłem sprawdzić kilka najważniejszych lotnisk w Europie. Najpierw Lotnisko Glasgow Prestwick. Tutaj, z dużą dokładnością (nawet do 5 metrów) możemy zlokalizować zbiorniki z paliwem lotniczym, miejsca postojowe samolotów do remontu, odległości pomiędzy parkingiem a bramami wjazdowymi czy pomieszczenia mechaników. Co by się stało, gdyby płonący samochód zdołał przedrzeć się przez bariery i dotrzeć w to miejsce?

Podobnie jest w przypadku warszawskiego lotniska Okęcie. Potencjalny terrorysta, studiując uważnie zdjęcia [plik 7 prawa]może szczegółowo zaplanować zamach. Lotnisko w Hannoverze, którego nie udało się sfotografować reporterowi w24, Adamowi Pisuli, należy do najlepiej zobrazowanych w całej Europie. Z dokładnością do kilku metrów możemy zobaczyć rozplanowanie budynku kontroli lotów. (zdjęcie obok). Widzimy też, że od ogrodzenia lotniska aż do hangaru prywatnych awionetek jest około... 25 metrów! Oglądałem podobne, dokładne zdjęcia lotnisk Heathrow w Londynie, czy Fiumicino pod Rzymem.

Tarcza antyrakietowa również do podglądnięcia?

W powiecie łukowskim, w woj. lubelskim, znajduje się jeden z bliżej niezidentyfikowanych radarów należących do NATO. Obiekt ściśle tajny, któremu nie można robić zdjęć nawet z kilkuset metrów, jest tymczasem wystawiony jak "na patelni" we wszystkich programach satelitarnych (również polskim zumi.pl). Nie inaczej jest z niektórymi bazami wojskowymi w Polsce, również tymi, które są rozważane jako dobra lokalizacja pod budowę systemu tarczy antyrakietowej!

Aż dziw, że wywiad amerykański lub sekretarz obrony nie podjęły jeszcze problemu. W dobie największego zagrożenia zdrowia i życia amerykańskich żołnierzy, to właśnie oni i miejsca gdzie się znajdują, mogą być najbardziej eksplorowane w programie GE przez zamachowców. We Włoszech np. spokojnie wzdłuż i wszerz obejrzałem bazę amerykańską w Aviano. Tą samą, pod którą rok temu zatrzymano mnie i przesłuchiwano, gdy zrobiłem zdjęcie z odległości ok. 200 metrów od bramy wjazdowej.

Co na to Google i inne firmy? Czy były jakieś naciski w sprawie ewentualnego zasłonięcia lub utajnienia obiektów szczególnie newralgicznych? Trudno przecież uznać, że tego typu obiekty (głównie wojskowe i militarne) pomagać mogą w komercyjnym planie udostępniania programu. Innowacje i techniczny postęp mają czasem swą ciemną stronę. Sam Alfred Nobel, wynalazca dynamitu, stwierdził, że gdyby urodził się drugi raz, trzymałby się z dala od materiałów wybuchowych...
poniedziałek, 02 lipca 2007, emenefix

Polecane wpisy

  • No nie wyszło...

    Pytanie za 50 punktów. Kto był pijany? Inżynierowie czy może spece z Google Earth :) ?

  • Osiedle Nikiszowiec

    Unikatowe "miasteczko" górnicze Nikiszowiec w katowickiej dzielnicy Janów. A jak wygląda z poziomu ulicy, mozesz zobaczyć tutaj jak również tutaj :)

  • Katastrofa na ostatnim zakręcie!

    Katastrofa polskiego autokaru miała miejsce na drodze RN85, czyli słynnej "Drodze Napoleona", imponującej inwestycji inżynieryjnej wytyczonej dolinami

Komentarze
Gość: gosc, *.st.uni-magdeburg.de
2007/07/02 17:08:32
a jaka jest gwarancja, ze rzeczywiscie ogladales baze w Aviano?
Moze wlasnie sluzby specjalne USA juz wplynely na Google i obraz troszeczke rozni sie od tego, co istnieje w rzeczywistosci?
-
2007/07/02 17:34:18
Wiem, bo bylem fizycznie i wszystko pasuje :)
-
Gość: gosc, *.st.uni-magdeburg.de
2007/07/02 22:00:53
A moze diabel tkwi jak zwykle w szczegolach? ;p
Zdaje sie, ze technologia ktora posluguje sie m.in. Google Earth zostala wynaleziona wlasnie na potrzeby wojska. Wiec juz pewnie madrzy generalowie wiedza co z tym fantem zrobic.
Dobrze piszesz, cytujac Nobla. Technologia sama w sobie nie jest zla. Wazne jak sie ja wykorzysta.
Pozdrawiam
-
Gość: Dabek, *.internetdsl.tpnet.pl
2007/07/03 00:44:04
en.wikipedia.org/wiki/Satellite_images_censored_by_Google_Maps

Nie tylko Biały Dom ;)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/03 19:08:18
Czytając zamieszczone tu "ostrzeżenia" i uwagi można dojść do wniosku, że najlepiej byłoby wymazać z Google Maps wszystko (ewentualnie zostawić oceany). Gdyby mieć na względzie każdy obiekt wojskowy to chyba musiałaby być stworzona osobna ekipa do wymazywania tego z map :)
-
anuszka_ha3.agh.edu.pl
2007/07/03 19:08:53
Zawracanie głowy. Za komuny w Polsce na każdej rozdzielni elektrycznej i na każdym moście wisiały tabliczki "zakaz fotografowania". Terroryści mogą przyjechać i wysadzić wszystko. Może map też zakazać?!
-
2007/07/03 19:36:35
Spoko spoko. Kto jak kto ale autor teg bloga nie odda nigdy GE :P

Piszę jak jest. A jest tak że w Iraku Al-Kaida korzysta.
-
Gość: , *.swipnet.se
2007/07/03 21:52:54
Mapy na goolach maja czasem kilka dobrych lat. Troche sie przez ten czas zmienia.
Nie przecenialbym ich znaczenia.
-
Gość: djmasakras, *.adsl.inetia.pl
2007/07/03 23:54:26
Ten artykuł wymaga podszlifowania. Po pierwsze GIS czyli po polsku SIP (Systemy Informacji Przestrzennej). Po drugie wykorzystanie przez Google Earth technologii GISowych jest znaczącym nadużyciem. Na upartego można dorobić filozofię która uzasadniła by takie stwierdzenie ale generalnie jest to fałszywe stwierdzenie.

A co do danych w Google Earth to także kiedyś mapy papierowe jakie były dostępne do kupienia w Polsce (i nie tylko) były zafałszowane, zmieniano położenie niektórych elementów (zachowując topologię), zafałszowywano wysokości (warstwiece). Wszystko to oczywiście w celu utrudnienia odczytania przydatnej militarnie informacji.
To teraz należy się zastanowić skoro nawet polskie papierowe mapy były zafałszowywane to czy takie dane też mogą i są?
-
2007/07/04 00:45:07
Jako student geografii pierwsze sie spotykam że GIS to samo SIP. GIS to Geographic Information Systems. Przyjmijny już te Geograficzne systemy informacyjne To na tym pracuję :P Nie mieszajmy już
Technologia GISowa, inaczej idea i filozofia gisowa to jak najbardziej GE również...

A z tym zafałszowaniem to ciekawa sprawa. I wielce prawdopodobna
-
2007/07/04 00:46:26
Co oczywiście nie znaczy że określenie SIP nie jest uzywane. Owszem jest
-
roody102
2007/07/04 07:27:36
Pamiętam, że jakiś czas temu mówiło się o naciskach na Google z zupełnie innej strony. Otóż szczegółowych zdjęć nie życzyli sobie mieszkańcy najbardziej ekskluzywnych dzielnic willowych i z tego podobno powodu próżno było szukać dokładnych zdjęć niektórych przedmieść. Ale mówię; to plotka, którą słyszałem około dwa lata temu. Nigdy nie szukałem jej potwierdzenia.
-
Gość: m_k, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/07/05 14:04:47
A ja się trochę poczepiam... :)
GE nie jest na pewno pierwszym tego typu programem. Jest za to pierwszym, który zdobył tak ogromną popularność i znany jest niemal każdemu internaucie.
Ortofotogrametria nie musi oznaczać od razu zdjęć lotniczych, równie dobrze mogą to być zdj. satelitarne.
Serwis Microsoftu to raczej Live Maps, a nie livespace.
Wbrew nazwie, na Panoramio więcej jest zwykłych (pojedynczych) zdjęć niż panoram.

No i najważniejsze - głosy o zasłonięcie różnych instalacji pojawiają się bez przerwy ze strony wielu krajów. Tego typu historie dobrze sprzedają się w mediach (zdjęcia satelitarne + terroryści = zagrożenie), ale mało kto zastanowia się głębiej nad problemem (o ile w ogóle on istnieje). Google nie robi żadnych zdjęć, a jedynie je kupuje, więc jakakolwiek cenzura powinna być robiona u źródła. Poza tym różnym władzom wydaje się, że przed GE nie było niczego, a to nie jest prawda - takie zdjęcia były dostępne już od dawna, wystarczyło zapłacić trochę $ za interesujący nas obszar. Co z tego, że usuniemy/zakryjemy zdjęcia w GE, skoro i tak będzie je można dostać w inny sposób? No i czy w ogóle da się zmusić prywatne firmy, zajmujące się robieniem zdjęć satelitarnych, do wprowadzenia cenzury? (A musielibyśmy skłonić wszystkie, aby to miało jakikolwiek sens). No i na koniec - zdjęcia i GE są tylko narzędziem, podobnie jak nóż i siekiera. Czy mamy ich zabronić, bo można je wykorzystać do niecnych celów? A może należałoby poszukać rozwiązania gdzie indziej - jeśli zdjęcia pokazują jakieś słabe punkty danego obiektu, to może należałoby się ich pozbyć? Wtedy żadnemu terroryście na nic się zda wiedza o bliskości ogrodzenia i zbiorników, bo i tak się tam nie przedrze...
-
Gość: , *.dynamic.dsl.as9105.com
2007/07/23 23:16:59
No nie wiem czy to ma znaczenie, sam pracuje na lotnisku heathrow, jako jeden z dziesiatek tysiecy ludzi. Dokladna mape lotniska ma kazdy. Zdjecia satelitarne niczego tu nie zmienia.
-
Gość: :), *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/12 15:20:28
Jak mnie wkużają wszelkiego rodzaju pomysły o cenzurze i ograniczaniu czegokolwiek.
A szczegulnie argument walki z terroryzmem.
Może wszyscy zamknijmy się w domach w obawie przed terroryzmem, chociaż nie in chyba o to chodzi, a nam o co chodzi może o ...
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/31 19:02:46
Tylko dodam że z tych "tajnych" baz itp można również podglądać Strefę 51 z którą związanych jest wiele legend :P np. o przechowywaniu obcych z Roswell...
-
Gość: Lysell, *.lot.pl
2009/04/14 12:39:03
Wszystkie zdjęcia lotnicze i satelitarne są maskowane przez specjalnie do tego powołane instytucje w danym kraju lub pod ich nadzorem. Nie ma możliwości, żeby na rynku pojawiły się zobrazowania obiektów, które w danym kraju mają status tajne. Każde zobrazowanie jest poddawane takiemu procesowi. Jeśli coś widać i coś jest zgodne z rzeczywistością tzn, że nie jest tajne a nie że GE publikuje co chce.
Pozdrawiam
-
Gość: ja, *.ssp.dialog.net.pl
2010/02/07 11:23:37
Witamy w świecie paranoi. Wszędzie zamachowcy i teroryści., Zakażmy posiadania noży i żyletek.
-
Gość: ja, *.ssp.dialog.net.pl
2010/02/07 11:25:49
Ja dzięki Google Earth i World Wind mogę zwiedzićkawałek świata, na co nigdy nie będzie mnie stać bo jestem biednym niepełnosprawnym. I dlatego że urodził sie Osama to mam oglądać fałszywy świat ? Dla mojego bezpieczeństwa? W du***e mam takie bezpieczeństwo. Takie życie w klatce nie jest warte funta kłaków.
-
Gość: Realny Normalny, *.stat.gov.pl
2010/05/24 09:17:03
I czy m się podnicać? Skoro to pokazuja to wiadomo, że chcą to właśnie pokazać. Tylko dziecko ekscytować się może takimi przemyśleniami, które na tym "blogu' wyczytałem ...